5 potraw świątecznych, które powinny się pojawić na Twoim stole wigilijnym

Dziś na świecie Boże Narodzenie jest świętem coraz bardziej komercyjnym, jednak w Polsce nadal króluje tradycja. Według niej, święta to nie tylko choinka i prezenty, ale również czas kolęd i pastorałek, opłatka, domu pachnącego świerkiem i wieczerzy, która gromadzi wokół stołu całą rodzinę. Według tradycji na wigilijnym stole powinno znaleźć się 12 świątecznych potraw, co dla niektórych kobiet, zwłaszcza tych pracujących na pełen etat, bywa nie lada wyzwaniem.

Nie do końca udany barszczyk

Kocham moją babcię. Oprócz wrodzonego wdzięku charakteryzowała ją niezwykła mądrość ludowa. Dla niej dzień wigilijny był dniem (ku rozpaczy dziadka) bezwzględnego postu. Dostawał ścierką nawet wtedy, gdy zamoczył łyżkę w grzybowej, żeby ją zamieszać. Bardzo chętnie przejęłam jej zwyczaj, który sprawdza się do dziś. Nie daj facetowi jeść od rana a po pierwszej gwiazdce, pochłonie wszystko, co pojawi się na stole, choćby nawet barszczyk był za kwaśny a uszka za słone.

Chęci to może my mamy i przepis sprawdzony w sieci by się znalazł, ale problemem jest czas! Jak ogarnąć mieszkanie, dzieciaki, ubrać choinkę, wytrzepać dywany, zrobić zakupy i przygotować 12 dań na wigilijny stół? A przecież Wigilia to preludium. Trzeba przygotować jeszcze potrawy na świąteczny obiad, bo nie każdy spędza święta u mamusi.

Catering świąteczny

I tu kochani do akcji wkracza magia! Wystarczy jeden telefon do restauracji Rzeszowskie Słoiki a na waszym stole pojawią się potrawy świąteczne, które zadowolą nawet teściowe. Ryzyko jest takie, że jeżeli raz skorzystacie z cateringu świątecznego, to docenicie jego niezwykłą moc i wpisze się on na stałe w wasze świąteczne menu.

Do dzieła

No dobrze, oprócz tego, że jesteśmy zapracowane, to jesteśmy również ambitne. A gdyby tak stanąć gdzieś pośrodku? Coś przygotować-ugotować? Na początek, może coś prostszego, pierogami niech się zajmą profesjonalne elfy w Rzeszowskich Słoikach. Prezentów nam nie zapakują, ale przygotują mnóstwo pyszności w ekspresowym tempie, dostarczając je wprost do naszych drzwi.

Więc jakie potrawy świąteczne przygotować? Czego nie może zabraknąć na wigilijnym stole?

Mniej wprawionym gospodyniom polecam przygotowanie barszczyku czerwonego, nieodzownego elementu wśród potraw na Boże Narodzenie. Niestety, najczęściej zostaje on z nami przez większą część roku w postaci czerwonych plam na obrusie.

Nr 2 na mojej liście to kluski z makiem, bo nawet średnio zaawansowana kucharka umie ugotować makaron i dodać mak z puszki.

Nr 3 są ziemniaczki, bo rybka przypływa niezmiennie, co roku z Rzeszowskich Słoików, i to w kilku wydaniach: w galarecie, po grecku i po polsku, w panierce-prosto z patelni! Jeżeli do ziemniaczków dodasz zeszkloną na masełku cebulkę i posypiesz je świeżym koperkiem, to istnieje szansa, że od biesiadników dostaniesz gwiazdkę Michelina.

Pośród potraw świątecznych nie może zabraknąć grzybowej. Pamiętaj, żeby suszone grzybki kupić na targu. Broń cię Gwiazdo Betlejemska od przyjęcia ich od Teściowej! Chociaż, jeżeli wyszłaby za gorzka, to zawsze można wtedy powiedzieć, że to przez prawdziwki od kochanej mamusi. Polecam ją (grzybową oczywiście) delikatnie przesolić, ponieważ moim nr 5 jest kompot z suszek. Do gara pełnego wody wrzucasz garściami wszystkie suszki, jakie uda Ci się upolować, wykluczamy jedynie grzybki. Trochę goździków (nie tych z kwiaciarni). Potem pozostaje jedynie zagotować, zamieszać, dodać odrobinę miodu z pasieki pana Stasia. Następnie odstawiamy do przestygnięcia, a jeżeli mamy jeszcze siłę-przecedzamy.

 

Dziewczyny, kobiety i babcie!

Jeżeli dla kogoś zdrowym wyzwaniem jest przygotowanie 12 dań na wigilię plus full wypas świąteczny obiad z mega deserem, ok! Popieram! Ale tylko wtedy gdy naprawdę tego chcemy i nie rzuci się to cieniem na stosunki między ludzkie w ten świąteczny czas.

Wiem, że o północy w wigilijny wieczór nawet zwierzęta zaczynają mówić ludzkim głosem, ale nie liczmy na cud, gdy ocieramy pot z czoła, a w głowie kołacze się jedna myśl-czy zdążę?

Upraszczajmy nasze życie, szanując równocześnie tradycję. Przygotujmy sianko na wigilijny stół i opłatek. Nakryjmy stół białym obrusem. Jeśli jesteś mistrzem sushi, przygotuj sushi, nie zawsze centrum świąt to karp w galarecie. Jeśli Twój mąż jest mistrzem w gotowaniu ogórkowej, to podaj zupę ogórkową zamiast barszczyku z grzybkami. Ty zaoszczędzisz trochę czasu, a mąż będzie pękał z dumy, że doceniasz jego talent kulinarny. Poproś dzieci, by nakryły stół do świątecznego obiadu. Zaproponuj siostrze, cioci lub mamie, że ty upieczesz swoje popisowe ciasto, którym chętnie się podzielisz, a druga strona w rewanżu przygotuje coś od siebie. Taka współpraca pozwoli obu stronom zaoszczędzić mnóstwo czasu. Pamiętaj, nie musi być idealnie, ważne by było rodzinnie.

Korzystajmy z dobrodziejstw XXI wieku i idźmy z duchem czasu. Korzystajmy z cateringu, z półproduktów, pomagajmy sobie wzajemnie, by czas przygotowań do świąt był czasem radości i ekscytacji tym, co nadchodzi, a nie stresem ze znakiem zapytania, „czy aby na pewno zdążę?”

Spokojnych świąt Kochani

Przewiń do góry